+48 13 446 34 69 sekretariat@ekonomik.org.pl

„Na granicy świata i zaświatów, w Krakowie…”

06.11.2012

 

„Na granicy świata i zaświatów, w Krakowie…”

 

Są ludzie, którzy wywierają ogromny wpływ na historię, literaturę, są świadkami procesów politycznych i społecznych. Są też miejsca, w których ciągle czuć ich obecność, czuć ducha tworzenia, daimonionu, jak zwykli mawiać twórcy. Takie miejsce, pełne wspomnień, niezwykłe i magiczne znajduje się w Krakowie. To mieszkanie polskiego noblisty, Czesława Miłosza, które odwiedziliśmy z młodzieżą goszczącą w Zespole Szkół nr 4 w Jaśle, w ramach uczniowskiej wymiany polsko- niemieckiej.

 

Typowa stara kamienica, jakich wiele w Krakowie, wygląda bardzo niepozornie. Masywne, drewniane drzwi, wysokie okna i ozdobne gzymsy, to typowy widok na ulicy Bogusławskiego. A to właśnie tutaj, na pierwszym piętrze, przez ostatnich 11 lat swojego życia mieszkał polski noblista, Czesław Miłosz. Mieszkanie znajduje się niedaleko Wawelu
i Plant, które były ulubionym miejscem przechadzek poety. To właśnie tutaj zmarł 14 sierpnia 2004 roku w wieku 93 lat.

Na życzenie Miłosza oraz jego spadkobiercy, syna Anthonego Oscara, mieszkaniem zajmuje się wieloletnia asystentka i sekretarka poety, pani Agnieszka Kosińska.  Jest  ona kustoszem mieszkania i archiwum Miłosza w Krakowie oraz opiekunem praw autorskich do jego utworów. Korzystając z jej uprzejmości poznajemy nie tylko dom pisarza, ale i fakty z jego prywatnego życia.

Już od samego wejścia do mieszkania czuć niezwykłość tego miejsca, czuć ducha Miłosza. Ogromne lustro a pod nim… szabla i laska poety, bez której nie wychodził na spacery. Nieco dziwne połączenie, ale na razie nikt nie zadaje pytań.  W przedpokoju musimy zdjąć kurtki
i buty, żeby nie uszkodzić cennego dywanu,  przynajmniej tak twierdzi pani Kosińska. Nie możemy się jednak oprzeć wrażeniu, że to tylko sprytny wybieg, który ma sprawić, abyśmy poczuli się swobodnie, jak w odwiedzinach u starych znajomych.

Przechodzimy do salonu, który pełni funkcję gabinetu, biblioteki, sypialni i pokoju odwiedzin. Siadamy na sofach, w fotelach, krzesłach, ale właśnie tak swobodnie, bez skrępowania, jednocześnie bacznie obserwując otoczenie. Nasz wzrok pada od razu na potężne masywne biurko usytuowane pod wysokim oknem i na krzesło, na którym nie mogliśmy usiąść, gdyż  należało do Miłosza. Pozostaje puste przez cały czas naszego spotkania, jakby zasiadał tam niewidzialny duch poety, który z ironicznym dystansem patrzy na nasze zaciekawienie.

A ciekawość ogromna, bo i miejsce pełne niezwykłych pamiątek. Na wspomnianym biurku mnóstwo przedmiotów, z których codziennie korzystał poeta podczas pracy twórczej- czerwona temperówka, lupa i naboje do wiecznego pióra. Miłosz pisał tylko Pelikanem albo Watermanem i to właśnie ten egzemplarz możemy przez chwilę potrzymać w ręku. Patrzymy na to pióro jak na cenny okaz, przekazujemy z rąk do rąk, wiemy, że jest ono symbolem wielkości poety i człowieka.

Osobne miejsce zajmuje wysłużony Macintosh, a na nim przyklejone ręką Carol naklejki
z polskimi znakami, aby ułatwić poecie pisanie w języku polskim. Obok ekran monitora, na który przenosił Miłosz tekst z laptopa, żeby lepiej widzieć, a dalej specjalna maszyna do powiększania tekstu, z której poeta często korzystał, gdyż miał problemy ze wzrokiem.

W centralnej części pokoju stoi popiersie drugiej żony noblisty, Carol Thigpen- Miłosz, której odejście było dla poety dramatycznym przeżyciem. Młodsza od niego o 33 lata miała być tą osobą, która się wszystkim po jego śmierci zajmie, miała być wykonawcą jego testamentu. Niestety los zadecydował inaczej.

 

\"\"

 

Pokój odwiedzin, gabinet, biblioteka i sypialnia Miłoszów. (Na prośbę kustosza nie można fotografować obrazów w mieszkaniu). (Fot. A. Tyrpak)

Najważniejsze miejsce zajmują jednak w tym pokoju książki. Są dosłownie wszędzie, otaczają nas z trzech stron, jakby potwierdzając słowa Miłosza:

„Wyobrażam sobie ziemię, kiedy mnie nie będzie,

I nic, żadnego ubytku, wielkie dziwowisko (…)

Ale książki będą na półkach, dobrze urodzone”.

                                                      („Ale książki”, Kraków 2011)

 

Na regałach przeważają pozycje literackie, głównie publikacje samego Miłosza, ale jest także wiele albumów, słowników, leksykonów i encyklopedii. Wszystkie książki są na swoim miejscu, tak jak pozostawił je poeta. Często do nich zaglądał, poszukiwał informacji, lubił być na bieżąco.

Naszą uwagę zwracają liczne fotografie umieszczone na półkach, a wśród nich stare, czarno- białe zdjęcie kobiety w długiej sukni z początku XX wieku. Jakie jest nasze zdziwienie, kiedy okazje się, że to ukochana ciotka poety, Gabriela Lipska. Pani Kosińska uświadamia nam, że Miłosz to człowiek przełomu epok, żyjący w zupełnie innych czasach. Korzystał z lampy naftowej, jeździł bryczką, rzadko widział samochód. Wszystkie nowinki techniczne poeta przyjmował jednak z wielkim entuzjazmem, może dlatego, że podczas wieloletniego pobytu w USA mieszkał w Dolinie Krzemowej, która była kolebką wielu odkryć i  wynalazków. Zresztą syn poety miał niemały udział w ich tworzeniu, ponieważ był niezwykle utalentowanym programistą komputerowym. Czesław Miłosz- jak mówi pani Kosińska- miał po prostu niezwykłe szczęście, przywilej przebywania w tych miejscach, w których działy się rzeczy niezwykłe. My nigdy nie będziemy żyć w tak ciekawych czasach jak on.

Największym przeżyciem była jednak dla wszystkich możliwość zobaczenia, a nawet dotknięcia nagrody Nobla, którą poeta otrzymał w 1980 roku za całokształt twórczości. Werdykt uzasadniający jej otrzymanie brzmiał: „Czesławowi Miłoszowi, który
z bezkompromisową przenikliwością opisuje zagrożoną ludzką egzystencję w świecie pełnym silnych konfliktów”
. Nagroda ta była dla niego sporym zaskoczeniem, ale jednocześnie na nowo otworzyła drogę do Polski. Przepiękny dyplom noblowski, ręcznie wykonany, zawiera rysunek nawiązujący do tematyki utworów Miłosza. Jest on jedyny w swoim rodzaju, ponieważ dla każdego noblisty zostaje wykonana indywidualna ilustracja.

\"\"

 

Dyplom noblowski, wykonany ręcznie.  (Fot. W. Wojtuń)

O stosunku poety do odznaczeń, trofeów i dyplomów niech jednak świadczy fakt, iż na etui medalu noblowskiego znajduje się odciśnięta szklanka po bourbonie, gdyż poeta używał go jako… podkładki!

\"\"

 

Medal noblowski. (Fot. W. Wojtuń)

Najcenniejsze są dla nas wspomnienia, którymi dzieli się z nami pani Kosińska, dotyczące codziennego życia poety. Był niezwykle skrupulatny, punktualny.  Rytm pracy Miłosza również był niezmienny: rano praca twórcza, potem redakcja, korekta a po obiedzie sprawy bieżące. Otrzymywał mnóstwo korespondencji, nawet kilkanaście listów dziennie, na które starał się odpisywać. Potem spotkania z przyjaciółmi, czytelnikami i wydawcami. Praca nad wierszem zajmowała mu kilka dni, miesięcy, a czasem nawet lat, bo należał do poetów ceniących jakość, nie ilość. Nic więc dziwnego, że Miłosza często nazywano tytanem pracy.

Z salonu przechodzimy do obszernej kuchni, w której główne miejsce zajmuje… pralka, sprawiająca wiele kłopotów, bo nikt nie mógł jej uruchomić. Na parapecie kwitnące storczyki, czysto i schludnie. Ale to, co przyciąga uwagę w miłoszowskiej kuchni to widok za oknem. Naprzeciwko, po wysokiej ścianie kamienicy, pnie się dzikie wino, które w czasie naszej wizyty zaczyna mienić się wszystkimi kolorami jesieni. Noblista często przy tym oknie rozmyślał, oczekiwał na posiłek lub po prostu przystawał w trakcie domowego spaceru. To właśnie tutaj poznajemy kulinarne upodobania Miłosza, o których sam mówi w wierszu:

„Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy (…)

Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie,

Zapachy: cynamonu i goździków”.

                                                       ( „Wyznanie”, Kraków 2011)

\"\"

Widok z okna kuchennego Miłoszów. (Fot. A. Tyrpak)

 

Przechodząc do ostatniego pomieszczenia mijamy łazienkę, w której do dziś wisi szlafrok poety i wchodzimy do gabinetu Carol. Pełno tu segregatorów, teczek i zapisków niczym
w archiwum. Carol dla Miłosza poświęciła swoją karierę naukową, pełniła nawet funkcję dziekana na prestiżowym Uniwersytecie Emory w Atlancie. Była wspaniałą opiekunką, zajmowała się również sprawami jego praw autorskich i decydowała o tym, jakie wznowienia dzieł Miłosza i kiedy będą ukazywać się w Polsce.

Poeta bardzo tęsknił za żoną. Kosińska twierdzi nawet, że Miłosz umarł, bo chciał.Wszystko już napisał, nie miał już nic więcej do powiedzenia, pozamykał wszystkie sprawy. Zresztą, jak sam twierdził, nie miał już z kim i o czym rozmawiać. Proces odchodzenie pisarza rozpoczął się już na początku 2004 roku i można go nazwać ars bene moriendi- sztuką dobrego umierania.

Miłosz był poetą niesamowicie sensualnym, chłonął rzeczywistość wszystkimi zmysłami, każdą, nawet najmniejszą komórką ciała. Do końca uwielbiał przesiadywać na krakowskim rynku i podpatrywać życie innych ludzi, życie ulicy. Nie pozostawał obojętny na kobiece wdzięki, na piękno otaczającej go przyrody i ciągle, bezustannie, pomimo przeżytych lat
i bagażu życiowych doświadczeń, dziwił się światu:

„Jeżeli po śmierci dostanę się do Nieba, musi tam być jak tutaj, tyle że pozbędę

się tępych zmysłów i ociężałych kości.

Zmieniony w samo patrzenie, będę dalej pochłaniał proporcje ludzkiego ciała,

kolor irysów, paryską ulicę w czerwcu o świcie, całą niepojętą, niepojętą mnogość

widzialnych rzeczy”.

                        (Uczciwe opisanie samego siebie….”, Kraków 2011)

 

Opuszczenie mieszkania Miłosza jest jak wejście w inną czasoprzestrzeń. Nasze umysły pracują na najwyższych obrotach, kodują i zapamiętują zasłyszane informacje. Pojawiają się pierwsze wrażenia, opinie, każda w sposób pośredni lub bezpośredni dotyczy tego, co wcześniej  przeżyliśmy. Podejmujemy szybką, jednogłośną decyzję: „ Jeszcze tu wrócimy!”.

                                                                                                          

                                                                                                                            Anna Tyrpak

\"\"

Pamiątkowe zdjęcie w bibliotece poety. (Fot. A. Kosińska)

 

Miłosz Cz., (2011) Wiersze wszystkie, Wydawnictwo Znak, Kraków

Kosińska A., (2010)Rozmowy o Miłoszu, Świat Książki, Warszawa

 

 

 

 

Galeria: Miłosz

Przejdź do galerii →
← Wróć do aktualności